Przeszłość powraca
Upał w końcu trochę zelżał i na placu zabaw zaroiło się od dzieci żądnych ruchu i wspólnych zabaw. Obserwowałam swojego pięcioletniego synka, który wdrapywał się na wierzchołek ogrodowego domku, żeby zjechać z niego prosto w piasek. Raz po razie – bardzo sobie tą aktywność ostatnio upodobał. W pewnym momencie nóżka mu się osunęła i runął na ziemię. Byłam przy nim zanim otworzył buzię do płaczu. Wtulił się w mój T-shirt, który zaraz był mokry od łez.
„Boli nóżka, mamusiu” – w końcu wydukał. Widoczny guz i siniak nie martwiły za bardzo, ale przytuliłam synka, pocieszając „Widzę guza i siniaka… dzielny mój rycerzu. Nakleimy rycerskiego plastra i niedługo zniknie” Bolek uśmiechnął się przez łzy. W jego czarnych oczach widziałam bezgraniczną ufność. Zaufanie i świadomość , że jest bezpieczny i kochany.
Powróciły demony przeszłości.
Przypomniały mi się tamte oczy. Czarne oczy Pedra, z których wyzierał strach i zagubienie. Pedro nie pozwoliłby się pozbierać z ziemi i przytulić. Jak raniony dziki zwierz zerwałby się na równe nogi, uciekając do kryjówki, gdzie cierpiałby w samotności.
„Czy zostaniesz moją nową mamusią” – czarne oczy Alicji wpatrujące się we mnie uporczywie…..